Czego już nie kupuję

by Anita

Dzisiaj trochę o oszczędzaniu pieniędzy, a mianowicie o rzeczach, których już nie kupuję jako minimalistka. Tak naprawdę każdy z nas ma jakieś produkty, które kupujemy albo z przyzwyczajenia albo w sumie nawet nie wiadomo dlaczego, dlatego dobrym pomysłem jest uświadomienie sobie tego, bo po co wydawać niepotrzebnie pieniądze.

BEAUTY

Jeżeli chodzi o tę kategorię to pierwszą rzeczą są maski do włosów. Jestem jedną z tych osób, które bardzo dbają o włosy, ale też która nie lubi poświęcać na to całego dnia. Jeżeli już się zabieram za włosowe rytuały to robię to raz a porządnie, czyli nakładam olej na włosy na około dwie godziny (najczęściej jest to Amla), efekt o wiele lepszy niż stosowanie samych masek.

Kolejnymi produktami są kosmetyki tej samej kategorii, ale w innych odcieniach. Uwielbiam makijaż, ale raczej na sobie nie eksperymentuję. Posiadam jeden róż czy rozświetlacz, który idealnie pasuje do mojej urody i jest na każdą okazję. Jedna maskara, jeden puder. Wyjątkami są cienie do powiek i pomadki (co nie znaczy, że mam ich mnóstwo). A będąc już przy cieniach, nie kupuję paletek, z takiego względu, że zawsze znajdą się jakieś odcienie, których po prostu się nie używa, dlatego kupuję je indywidualnie do magnetycznej paletki.

DODATKI

Całkowicie zrezygnowałam z kolczyków. Nie noszę bo i tak ich nie widać przy moich cały czas rozpuszczonych włosach. Oszczędzam i na samej biżuterii jak i na rzeczach pielęgnacyjnych. Nie posiadam też żadnego pierścionka. Prawdopodobnie jedyny jaki będę nosić w przyszłości to ten zaręczynowy i obrączka.

LIFESTYLE

Czymś czego nie zobaczycie u mnie od długiego czasu to magazyny. Kosztują niemało, a tak naprawdę wynosimy stamtąd niewiele, tonę reklam i porady, który zna już cały internet od lat.

Książki i płyty. Nienawidzę zalegania rzeczy na półkach. Książki kupuję tylko w formie ebooków lub wypożyczam, a muzyki słucham na aplikacjach typu Tidal. Rzadko kiedy sięgam drugi raz po tę samą książkę, a muzykę słucham i tak tylko na telefonie czy komputerze, dlatego te rzeczy są dla mnie zbędne (no i mniej kurzu w domu).

OKAZJE

Tutaj mam na myśli na przykład wyjazdy wakacyjne. Nie kupuję pamiątek (które zalegają na półkach tak samo jak książki, czy płyty), kupuję jedynie rzeczy, które mogę zużyć w niedługim czasie (zjeść, wypić, użyć do pielęgnacji).

Na razie to tyle, może kiedyś powstanie druga część jeśli coś jeszcze na myśl mi przyjdzie lub po prostu przestanę to kupować. Przede wszystkim nie polecam zwiedzania galerii w wolnym czasie i kupowania z nudów.