Pielęgnacja moich włosów

Często inni pytają mnie co robię z włosami, że wyglądają tak zdrowo i są takie gęste i grube. Przede wszystkim – geny, ale poza tym mam parę tajemnic, o których trochę dzisiaj opowiem. Jeśli jesteście zainteresowani to zapraszam, a może przy okazji znajdziecie jakiś fajny produkt czy też sposób na własne włosy.

RODZAJ WŁOSÓW

Moje włosy są naturalnie proste, niskoporowate, dlatego też i dość łatwe w pielęgnacji. Nigdy ich nie farbowałam czy też jakoś nadmiernie nie prostowałam. Dla mnie kluczem do dobrej pielęgnacji jest poznanie rodzaju swoich włosów, bo to jest podstawa, żeby dobrać odpowiednie kosmetyki.

MYCIE I ODŻYWIANIE

Włosy myję co dwa dni, rzadko kiedy co trzy (wtedy wspomagam się suchym szamponem, którego bardzo nie lubię, dlatego jest dla mnie ostatecznością). Nie trzymam się sztywno jednego szamponu czy odżywki, z jednej strony dlatego, że lubię próbować nowych rzeczy, a z drugiej, włosy lubią różnorodność. Marki i produkty, które się u mnie sprawdzają to Yves Rocher,  odżywki Nivea Long care & repair oraz Repair & targeted care czy też kosmetyki Pantene. Bardzo dobrze działa na moje włosy Organix, ale ich zapachy bardzo mi nie przypasowały.

Myję głowę szamponem zawsze dwa razy, a następnie nakładam odżywkę od wysokości ucha, aż po końce. Aplikuję ją metodą Henri. Włosy spinam klamrą i spłukuję dopiero na sam koniec kąpieli.

Dlaczego nie używam na codzień produktów delikatniejszych, bez sls-u, sles-u, czy też tych bardziej naturalnych? Po prostu nie dają one u mnie najlepszych efektów, co nie znaczy, że uważam je za gorsze. Po prostu moim włosom służy coś innego. Przeszłam w swoim życiu okres włosomaniactwa i przetestowałam tyle różnych produktów, że doszłam do tego co jest dla mnie najlepsze.

PO MYCIU

Czeszę się po nałożeniu odżywki i po ich lekkim odciśnięciu z wody ręcznikiem. Używam Tangle Teezera, w wersji do włosów grubych i kręconych. Włosy zostawiam na jakiś czas, żeby lekko podeschły, a następnie suszę. Robię to dlatego, że o wiele lepiej się układają oraz same w sobie nie są w stanie wyschnąć, nawet przez noc. Na końcówki nakładam olejek lub serum do tego przeznaczony, zależy co akurat mam kupione. Bardzo fajne jest serum z Biovaxu, Organix czy też zimnotłoczony olejek z pestek śliwki lub malin. Oleju kokosowego raczej nie polecam, bo nie sprawdza się on przy włosach wysoko i części średnioporowatych (lubi je puszyć). Suche włosy czeszę szczotką z włosia dzika, która jest bardzo delikatna a do tego wygładza kosmyki. Niestety nie daje rady z bardziej poplątanymi włosami i trzeba o nią szczególnie dbać.

PIELĘGNACJA DODATKOWA

Oleje to u mnie podstawa, nie tylko w kategorii pielęgnacji włosów. Najlepiej na mnie działa olej Amla, a wypróbowałam już naprawdę wiele. Nakładam go na suche włosy, omijając skalp. Trzymam go zazwyczaj około dwóch godzin a następnie myję głowę tak jak zawsze. W okresie zwiększonego wypadania, nakładam na skórę głowy olej łopianowy, mniej więcej od 30 min do godziny przed zmyciem Amli. Przy regularnym stosowaniu olejów, jesteśmy w stanie polepszyć stan naszych włosów w taki sposób, w jaki nigdy byście nie pomyśleli. Najważniejsze to znaleźć ten najlepszy dla nas rodzaj oraz dopasować czas trzymania.

Tak naprawdę to na tym kończy się moja pielęgnacja. Minimalistyczna ale bardzo skuteczna.

Jak zminimalizować swoją szafę

Kiedy już mamy określony swój styl, czas zabrać się za porządki. A na koniec coś miłego, czyli zakupy.

WYCIĄGAMY

Ale to kompletnie wszystko co jest w naszej szafie, szufladach i tajemnych skrytkach na ubrania pozasezonowe. Tak samo z butami, dodatkami i biżuterią. Dopiero w tym momencie uświadamiamy sobie jak mamy tego dużo. Teraz przygotowujemy trzy miejsca: tak, może, nie.

TAK

Do pierwszego kładziemy wszystko to co pasuje do naszego stylu, nosimy to bardzo często i jest w bardzo dobrym stanie.

MOŻE

W miejscu drugim lądują rzeczy, których nie nosiliśmy od miesiąca ani razu (nie mówię tu o kurtce zimowej, której nie nosimy bo jest lato), ale jest nam z nimi bardzo ciężko się rozstać lub nie jesteśmy przekonani czy nam pasują.

NIE

Wszystko co jest w jakikolwiek sposób zniszczone, niewygodne, niepasujące i nienoszone. Tak, ta droga, piękna, ale znoszona bielizna też tu trafia.

POWRÓT

Wracamy do naszej drugiej kategorii. Niestety ale musimy zdecydować co z nami zostaje a co nie. Jeżeli już naprawdę nie potrafimy zdecydować, to możemy to włożyć do torby i schować na dnie szafy. Jeżeli nie użyliśmy niczego stamtąd w ciągu miesiąca lub całkowicie o tym zapomnieliśmy, to nie warto tego trzymać.

POZBYWANIE SIĘ

Niepotrzebne rzeczy możemy sprzedać lub oddać znajomym czy też potrzebującym, jeżeli tylko są w dobrym stanie. Reszty od razu się pozbywamy.

ZAKUPY

Teraz widzimy dokładnie czego nam brakuje. Powoli możemy uzupełniać braki rzeczami dobrymi jakościowo i takimi, z których jesteśmy zadowoleni w stu procentach. Przede wszystkim czytajmy składy i przymierzajmy. Jeżeli nie jesteśmy pewni czy coś pasuje, lepiej to odłożyć, bo najprawdopodobniej będzie to leżało nieużywane u nas.

Minimalistyczna pielęgnacja twarzy

Podstawą pięknego makijażu jest piękna cera, a pisząc piękna mam na myśli zadbana. Nie każdy może się pochwalić idealnie gładką skórą, w tym też ja, ale nie chodzi tu o to, żeby była jak z reklamy. Najważniejsze, żeby poświęcać jej codziennie trochę uwagi rano i wieczorem, a do tego dobrze dobrać produkty.

RANO

Zaraz po przebudzeniu używam toniku, hydrolatu lub płynu micelarnego, zamiast żeli do mycia twarzy. Jak dla mnie jest to wystarczające oczyszczenie, bo przez noc nasza skóra wcale aż tak bardzo się nie brudzi (chyba że śpimy w niesprzyjających warunkach, ale skupmy się na tych normalnych). Wyjątkiem są tutaj cery mocno przetłuszczające się, ale nie przesadzajmy też z jej oczyszczaniem, bo efekt będzie odwrotny do oczekiwanego. Następnym krokiem jest lekki krem na dzień, krem pod oczy i filtr przeciwsłoneczny (którego akurat ja codziennie nie używam).

W CIĄGU DNIA

Najważniejsze z najważniejszych to nie dotykać twarzy. Na naszych dłoniach jest więcej bakterii niż możecie się spodziewać i chyba nie chcemy tego przenosić na naszą twarz. Przyczynia się to przede wszystkim do powstawania trądziku. To samo tyczy się telefonów komórkowych. Dobrze jest od czasu do czasu przetrzeć ekran chusteczką antybakteryjną i podczas rozmów nie doklejać telefonu do twarzy. A teraz to co zapewne słyszeliście milion razy – woda! Chyba nie muszę tłumaczyć jak picie wody korzystnie wpływa na naszą skórę i cały organizm.

WIECZOREM

Przede wszystkim delikatny, ale skuteczny demakijaż. Robię to zawsze zaraz po powrocie do domu. Weszło mi to w nawyk przez te kilka lat, kiedy miałam dość mocny trądzik i przykładałam ogromną uwagę do higieny. Najlepszym wyborem są dla mnie produkty zawierające oleje lub czysty olej w przypadku bardzo ciężkiego makijażu. Kolejnym krokiem jest użycie produktu myjącego, który spłukujemy wodą, aby domyć reszki, które zostały po demakijażu. Bez tego kroku czuję, że moja skóra nie jest całkowicie oczyszczona. Twarz wycieram małym ręcznikiem, specjalnie przeznaczonym do twarzy. Zmieniam go bardzo często, bo jak wiadomo, ręczniki to siedlisko bakterii. Następnie tonik/hydrolat, serum, krem pod oczy i krem na noc. Moje serum staram się zawsze dobierać do najcięższego problemu skórnego. Aktualnie są to przebarwienia potrądzikowe, dlatego lubię używać produktów z witaminą C lub kwasami.

RAZ NA JAKIŚ CZAS

Peeling i maseczka. Posiadam dwie maseczki, jedną oczyszczającą i jedną nawilżającą, których używam naprzemiennie lub oczyszczającą w strefie T, a tę drugą na resztę twarzy. Zazwyczaj są to półprodukty takie jak na przykład glinki. Lubię je wtedy mieszać z jakimś olejkiem, zależnie od tego jaki efekt chcę otrzymać. Takie domowe spa najczęściej wykonuję raz w tygodniu.

JAKIE PRODUKTY WYBRAĆ

Zanim kupię pełnowymiarowy produkt staram się uzyskać próbkę. Mniej więcej jesteśmy w stanie wtedy określić czy dany kosmetyk polubi się z naszą cerą. Jeżeli chodzi o marki to wybieram te z niższych i średnich półek cenowych. Uważam, że aktualnie na rynku jest pełno świetnych firm, które są w stanie nam pomóc i nie zabrać całej naszej wypłaty. Nie widzę sensu w zakupie kremu za 200zł, gdzie podobne efekty (troszkę gorsze lub nawet i lepsze) mogę uzyskać dzięki produktowi mniej znanej marki za 20zł. Kilka firm, które mogę polecić to Yves Rocher (często do zakupów dają dość duże próbki), Tołpa (na ich stronie można zamówić 5 próbek za 5,05 zł już z dostawą), The Ordinary czy też półprodukty z ECOSPA.

Pamiętajcie, żeby pielęgnacje dobierać przede wszystkim pod swoje wymagania, a do tego róbmy to z rozsądkiem, testując i szukając tańszych zamienników. Im mniej tym lepiej. Mniej potencjalnie szkodzących składników, mniej czasu poświęconego na pielęgnację, mniej wydatków.

Jak robić zakupy spożywcze

Zdarzyło się wam kiedyś ponieść emocjom i kupić dużo za dużo jedzenia, które potem wylądowało w koszu? Jeżeli tak to mam na to parę sposobów.

LISTA ZAKUPÓW

To jest to bez czego nie warto nawet ruszyć się w kierunku sklepu. Zaplanuj dokładnie wszystkie swoje posiłki na około tydzień, sprawdź zawartość swojej szafki i lodówki (przy okazji pozbądź się tego co leży nieużywane albo jest już przeterminowane), a następnie weź się za sporządzenie listy zakupów. Lubię układać sobie ją w taki sposób, w jaki mniej więcej ułożone są półki w sklepie do którego idę, żeby niczego nie zapomnieć i nie wracać się specjalnie na koniec sklepu. Możesz to robić na kartce, ale ja lubię tworzyć w telefonie listy, bo łatwo mogę odhaczać to co już mam w koszyku.

ZJEDZ COŚ

Nigdy nie idź do sklepu na pusty żołądek. Przez to kupujemy o wiele więcej niż potrzebujemy i krążymy po działach z przekąskami i słodyczami. Wydajemy wtedy za dużo, jedzenie się marnuje i kupujemy niezdrowe rzeczy.

LICZ

Często kupujemy większe opakowania, bo zazwyczaj wychodzi taniej. Zazwyczaj. Na większości tabliczek z ceną, na dole jest przeliczona cena na kilogram/sztukę  produktu, żadna matematyka a można porównać ceny i sporo zaoszczędzić. To samo jest z warzywami. Mrożonki są równie dobre jak i świeże warzywa a często o wiele tańsze. Jeśli aktualnie nie ma sezonu na dane warzywo czy owoc, sprawdź cenę tych mrożonych.

PRODUKTY GOTOWE

Rozumiem, że nie każdemu się chce albo broni się brakiem czasu, ale przygotowanie posiłków samemu to ogromna oszczędność  w porównaniu z kupowaniem gotowców. Do tego wiesz dokładnie co jesz i przyrządzasz to w taki sposób jak lubisz najbardziej. Co do braku czasu, przygotowuj posiłki na parę dni do przodu, czyli tak zwany meal prep, a następnie trzymaj je w pudełkach na żywność w lodówce.

Podsumowując: rób listę, najedz się i w drogę do sklepu!

Jak dobierać kosmetyki

Było o modzie to teraz o makijażu. Kiedy wiemy co nam pasuje to rzadko będziemy popełniać błędy makijażowe, zawsze będziemy wyglądać dobrze. Najprostszym sposobem, żeby określić w czym nam dobrze a w czym nie, jest po prostu próbowanie. Jeżeli czytaliście pierwszego posta i określiliście styl, to będzie to super proste, wystarczy się kierować tymi samymi zasadami.

KOLORY

Tutaj proponuję utrzymywać się w tej samej tonacji co nasza szafa. Rzadko kiedy ciepły makijaż wygląda dobrze w połączeniu z zimnymi ubraniami i na odwrót. Przy wyborze kosmetyków warto kierować się odcieniem skóry, kolorem oczu i włosów, bo w łatwy sposób możemy to podkreślić. W internecie jest mnóstwo zestawień co komu pasuje, dlatego warto to sobie przejrzeć i popróbować w czym czujemy się dobrze.

STYL

Nic innego jak usiąść, wziąć kosmetyki i się bawić. Mamy do wyboru tyle różnych sposobów, rodzajów malowania, konturowania, kształtów kresek, że na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Jestem zwolenniczką tworzenia równowagi, dlatego w przypadku mojej dość mocno proporcjonalnej twarzy, nie akcentuję mocno tylko jednej części (oczu lub ust). Kiedy decyduje się na ciemniejszą pomadkę, zawsze mam pomalowane oczy czymś więcej niż tylko maskarą, ewentualnie nadrabiam rzęsami. Wszystko wygląda wtedy spójnie i nie zmieniam drastycznie rysów twarzy, nic nie przeważa. Warto przede wszystkim wybrać: rodzaj kreski, podstawowe kolory cieni, idealny codzienny i wieczorowy odcień na ustach i wykończenie kosmetyków. U mnie najlepiej sprawdzają się maty, zimne odcienie różu, ciemne fiolety i burgundy na ustach, a na co dzień na oczach lubię zimne brązy i dobrze podkreślone rzęsy.

(jedna z moich ulubionych makijażystek Linda Hallberg)

KOSMETYKI

Kompletowanie idealnej minimalistycznej kosmetyczki zajmuje długi czas. Ja sama jeszcze takiej nie dopracowałam w stu procentach. Nie kupuję nigdy niczego pod wpływem impulsu czy po poleceniu koleżanki, bo jak wiadomo, każdy jest inny. Zanim zdecyduję się na zakup czytam opinię na temat produktu, oglądam swatche w internecie i testuję produkt w drogeriach jeżeli jest taka możliwość. Wybieram raczej marki sprawdzone albo polecone przez osoby, które cenię w tej dziedzinie (oczywiście wcześniej sama je testuję). Jeżeli chodzi o zakres cenowy to mamy w tym momencie ogromny wybór dobrych kosmetyków, cena nie zawsze odpowiada jakości. Lubię czasami kupić sobie coś z wyższej półki, ale cenię też marki, które są świetne i nie obciążają zbyt mojej kieszeni. Jednymi z moich ulubionych są Zoeva, Nabla, Golden Rose.

ZAKUPY

Pierwsza zasada to sprawdź cenę w internecie. Drogerie i perfumerie lubią narzucić sobie sporą marżę. Zasada druga, nie wszystko na raz, bo często pod wpływem emocji kupujemy za dużo i ostatecznie to tylko leży i wygląda. Po trzecie, ostatnie, nie zrażajcie się po nieudanych zakupach, bo po prostu nie da się mieć wszystkiego idealnego i zawsze wchodzi na rynek coś nowego, co może się okazać jeszcze lepszą opcją dla nas.

Zgodnie z tym co pisałam wcześniej: testujcie, bawcie się i najlepiej komponujcie wszystko same (jak paletki do oczu), żeby niepotrzebnie nie marnować kosmetyków i pieniędzy.

Czego już nie kupuję

Dzisiaj trochę o oszczędzaniu pieniędzy, a mianowicie o rzeczach, których już nie kupuję jako minimalistka. Tak naprawdę każdy z nas ma jakieś produkty, które kupujemy albo z przyzwyczajenia albo w sumie nawet nie wiadomo dlaczego, dlatego dobrym pomysłem jest uświadomienie sobie tego, bo po co wydawać niepotrzebnie pieniądze.

BEAUTY

Jeżeli chodzi o tę kategorię to pierwszą rzeczą są maski do włosów. Jestem jedną z tych osób, które bardzo dbają o włosy, ale też która nie lubi poświęcać na to całego dnia. Jeżeli już się zabieram za włosowe rytuały to robię to raz a porządnie, czyli nakładam olej na włosy na około dwie godziny (najczęściej jest to Amla), efekt o wiele lepszy niż stosowanie samych masek.

Kolejnymi produktami są kosmetyki tej samej kategorii, ale w innych odcieniach. Uwielbiam makijaż, ale raczej na sobie nie eksperymentuję. Posiadam jeden róż czy rozświetlacz, który idealnie pasuje do mojej urody i jest na każdą okazję. Jedna maskara, jeden puder. Wyjątkami są cienie do powiek i pomadki (co nie znaczy, że mam ich mnóstwo). A będąc już przy cieniach, nie kupuję paletek, z takiego względu, że zawsze znajdą się jakieś odcienie, których po prostu się nie używa, dlatego kupuję je indywidualnie do magnetycznej paletki.

DODATKI

Całkowicie zrezygnowałam z kolczyków. Nie noszę bo i tak ich nie widać przy moich cały czas rozpuszczonych włosach. Oszczędzam i na samej biżuterii jak i na rzeczach pielęgnacyjnych. Nie posiadam też żadnego pierścionka. Prawdopodobnie jedyny jaki będę nosić w przyszłości to ten zaręczynowy i obrączka.

LIFESTYLE

Czymś czego nie zobaczycie u mnie od długiego czasu to magazyny. Kosztują niemało, a tak naprawdę wynosimy stamtąd niewiele, tonę reklam i porady, który zna już cały internet od lat.

Książki i płyty. Nienawidzę zalegania rzeczy na półkach. Książki kupuję tylko w formie ebooków lub wypożyczam, a muzyki słucham na aplikacjach typu Tidal. Rzadko kiedy sięgam drugi raz po tę samą książkę, a muzykę słucham i tak tylko na telefonie czy komputerze, dlatego te rzeczy są dla mnie zbędne (no i mniej kurzu w domu).

OKAZJE

Tutaj mam na myśli na przykład wyjazdy wakacyjne. Nie kupuję pamiątek (które zalegają na półkach tak samo jak książki, czy płyty), kupuję jedynie rzeczy, które mogę zużyć w niedługim czasie (zjeść, wypić, użyć do pielęgnacji).

Na razie to tyle, może kiedyś powstanie druga część jeśli coś jeszcze na myśl mi przyjdzie lub po prostu przestanę to kupować. Przede wszystkim nie polecam zwiedzania galerii w wolnym czasie i kupowania z nudów.

Moja aktywność fizyczna i dlaczego warto

Swoją aktywność fizyczną zaczęłam już w podstawówce. Tańczyłam sześć lat, ale później wszystko jakoś ucichło. Nigdy nie byłam otyła, zawsze mieściłam się w normie, ale też nie było się czym chwalić. W liceum miałam kilka podejść do domowych treningów i tylko jedno z nich skończyło się małym sukcesem (inni zaczęli zauważać zmiany), ale to i tak długo nie potrwało. Nie byłam też jedną z tych osób, które wiecznie narzekają na swoje ciało, a nic z tym nie robią, po prostu akceptowałam siebie taką jaką byłam, a tylko czasami miałam chęć na lepsze ciało. Teraz trochę się pozmieniało, ćwiczę praktycznie codziennie i to nie dlatego, że chcę schudnąć czy mieć fajny tyłek, ale o tym dalej.

DLACZEGO WARTO

Dzięki aktywności fizycznej jesteśmy bardziej zdrowi, wyglądamy lepiej, czujemy się lepiej, a do tego może być ona pomysłem na przyjemne i produktywne spędzenie czasu. Daje nam to tyle pozytywów, że trening powinien być częścią naszej codziennej rutyny, wejść w nawyk. Dzięki treningom pozbyłam się prawie całkowicie mojego odwiecznego problemu z bolącymi kolanami, a nie było to coś błahego.

CO ĆWICZYĆ

Moja zasada numer jeden to ćwiczenie tego co sprawia nam przyjemność. Jeżeli bardzo chcecie schudnąć i zaczniecie z treningami HIIT, których będziecie szczerze nienawidzić, to raz, że w końcu dojdzie do pomijania treningów i uważania go za najgorszą część dnia, a dwa, będziecie się tym stresowali, czyli poziom kortyzolu będzie wzrastał, co powoduje odkładanie się tkanki tłuszczowej i brak efektów. Najlepiej po prostu spróbować wielu rzeczy i wybrać to, co najbardziej nam się podoba, może to być crossfit, taniec, pilates albo joga.

MOTYWACJA

Oglądacie zdjęcia wysportowanych dziewczyn w sportowych stanikach i legginsach albo umięśnionych facetów na siłowni? To super, to potrafi nieźle zmotywować, ale nie na dłuższą metę. Jeżeli zaczynacie ćwiczyć tylko po to, żeby zrzucić zbędne kilogramy, to jest wysokie prawdopodobieństwo, że to się nie uda. Lepiej motywować się własnym zdrowiem i siłą jaką możecie mieć, tym że nie będziecie umierać z przemęczenia po wejściu na drugie piętro albo podbiegając do autobusu.

MOJE DOŚWIADCZENIE

Moim głównym problemem była zawsze niewłaściwa motywacja. Teraz kiedy ćwiczę dla tych wcześniej wymienionych korzyści, nie mogę się doczekać kolejnych treningów, a po ich skończeniu czuję wielką satysfakcję. Aktualnie ćwiczę trzy razy w tygodniu pop pilates (razem z Cassey Ho, Blogilates), trzy razy HIIT (My HIIT Guide od EATRUNLIFT), a jeden dzień przeznaczam na samo rozciąganie. Zawsze staram się wybierać instruktorów i programy, które potrafią zmotywować.

Niech treningi będą dla was częścią waszego życia, a wysportowane ciało nagrodą za wysiłek, a nie celem. Postępy liczcie nie w zgubionych kilogramach, a w ilości wykonywanych powtórzeń, wielkości podniesionej masy lub łatwości przy wykonywaniu wysiłku.

 

Jak wcześnie wstawać

Jeżeli chcecie być produktywni, to wstawanie rano jest jedną z najlepszych możliwości. Nie tracimy czasu, możemy zrobić o wiele więcej rzeczy w ciągu dnia i zazwyczaj mamy też więcej energii. Jeśli narzekacie na brak czasu to można go sobie „dorobić” właśnie poprzez wcześniejsze wstawanie.

WIECZÓR PRZED

Jednym z głównych powodów niechęci do porannego wstawania jest po prostu niewyspanie. Dużo osób ma problem z zasypianiem. Można tutaj spróbować picia herbat ziołowych przed snem, używania kosmetyków lub mgiełek lawendowych lub korzystania z aplikacji ułatwiających zasypianie. Bardzo ważne jest też nieużywanie sprzętów, które emitują niebieskie światło, np. telewizor, komputer, telefon (w iPhonie jest funkcja włączenia światła żółtego), przynajmniej pół godziny przed pójściem spać. Światło to nas pobudza przez co o wiele trudniej jest zasnąć. Dobrym sposobem jest wyłączenie wszystkiego, a następnie wzięcie kąpieli lub zabranie się za czytanie. Nasze oczy w tym czasie zdążą się zmęczyć, wyciszymy się i o wiele łatwiej będzie nam zasnąć. Fajnym pomysłem jest też relaks poprzez aktywność fizyczną. Joga czy rozciąganie przez snem może pomóc.

RUTYNA

Super sposobem, który mi pomógł, jest chodzenie spać i wstawanie codziennie o tej samej godzinie. Organizm się przyzwyczaja, dzięki czemu szybciej zasypiamy o naszej porze i łatwiej wstajemy rano. Przeciętnie potrzebujemy 7-9 godzin snu na dobę, dlatego jeżeli chcemy wstawać codziennie o 7:00, najlepiej gdy będziemy się kłaść o którejś z godzin pomiędzy 22:00-24:00.

BUDZIK

Jeżeli dotąd wstawaliście o 9:00 a chcecie o 6:30 to przestawienie budzika o 2,5h wcześniej nie jest dobrym pomysłem. Najlepiej ustawiać budzik o 15 min wcześniej o parę dni, powoli przyzwyczajamy się do wcześniejszej pory. A teraz: koniec z włączaniem drzemek w telefonie. Jak temu zapobiec? Połóżcie telefon czy budzik na końcu pokoju, będziecie musieli wyjść z łóżka, żeby go wyłączyć, a właśnie o to nam chodzi.

PORANEK

Pierwszą rzeczą jaką zrobicie po wstaniu powinno być pościelenie łóżka. Przynajmniej będziecie mieli pewność, że już do niego nie wrócicie. Następnie dobrze jest wypić szklankę wody, pobudzi, a dodatkowo nawodni organizm. Polecam też otworzenie okna.

Trzeba też pamiętać, że to wy sami musicie chcieć wcześnie wstawać, być bardziej produktywni, bo bez motywacji długo to nie potrwa, a przecież nie o to nam chodzi.

 

Jak określić swój styl

Zastanawialiście się kiedyś co jest powodem słynnego stwierdzenia „Nie mam w co się ubrać” pomimo, że z szafy wręcz wysypują się ubrania? Albo chcielibyście w końcu określić swój styl, który i do was pasuje i wyraża waszą osobowość? Posiadać wasz własny signature look? To wcale nie aż takie skomplikowane, więc jeżeli chcecie się dowiedzieć jak to osiągnąć zapraszam do czytania dalej.

KOLORY

Pierwsze co musicie zrobić to pomyśleć w jakich kolorach wam najlepiej, w co jesteście ubrani kiedy inni was komplementują. Można by tu było przytoczyć teorie o „porach roku w urodzie”, ale dobrze wiemy, że każdy jest indywidualny i ciężko będzie tutaj coś ustalić, dlatego jednak proponuję poprzebierać się przed lustrem i zdecydować czy lepiej ci w zimnych/ciepłych kolorach, stonowanych/wyrazistych, a może po prostu najlepiej wyglądasz w czarnym. Jeżeli nie potraficie sami zdecydować poproście kogoś o pomoc, ale pamiętajcie, że to przede wszystkim wam ma się podobać, a nie waszej koleżance. Czas na poważne decyzje, a mianowicie wybór maks. dwóch- trzech bazowych kolorów do waszej szafy. W moim przypadku jest to kolor szary, brudny róż/fiolet(mauve) oraz czarny, przy czym tego ostatniego nie używam jeśli chodzi o bluzki. Teraz czas na wybór kolorów dodatkowych, ich będziemy szukać w takich rzeczach jak biżuteria czy szczegóły w ubraniach. U mnie występuje tylko złoto, jeżeli chodzi o biżuterię, a w ubraniach pozwalam sobie na dodatek bieli. Oczywiście cały czas jesteśmy we wcześniej wybranej grupie odcieni, więc jeżeli wybieramy zieleń to nie mamy noenowo zielonej koszulki oraz swetra w kolorze butelkowej zieleni.

 

FASONY

Tak samo jak z kolorami, w przypadku fasonów w internecie krąży sposób doboru ich do figury określonej na podstawie porównania do owoców/przedmiotów. W tym przypadku jest to jeszcze bardziej nieindywidualne niż porównywanie się do pór roku. Zróbcie sobie zdjęcie albo stańcie przed lustrem i zdecydujcie co chcecie ukryć, a co zaznaczyć. Tutaj również nie ma zasady, że jeżeli ktoś jest bardzo szczupły to powinien chodzić w obcisłych rzeczach, a ktoś otyły w szerokich, żeby to maskować. Znam wiele przykładów, które postępują odwrotnie i wyglądają tak, że oka nie można oderwać. Tutaj jedyne co mogę polecić to zawsze przymierzajcie ubrania przed kupieniem i metodą prób i błędów dojdziecie do tego co wam pasuje.

STYL

Podobał wam się kiedyś szczególnie wygląd jakiejś postaci z serialu czy filmu? Zauważcie, że takie osoby praktycznie nigdy nas nie zaskakują, a zawsze wyglądają idealnie. To dlatego, że wszystko mają w jednym stylu, który im pasuje. Spróbujcie wybrać maksymalnie trzy określenia dla siebie (np. casual, klasyczny, boho, rockowy, glamour, high-end, dziewczęcy).

ZAKUPY

Moją żelazną zasadą jest nie chodzenie na wyprzedaże. Raz że nie mogę nic tam znaleźć, a dwa to to, że w takich sytuacjach jesteśmy skłonni kupić coś czego nie będziemy nosić albo kupić coś złej jakości. Lepiej odłożyć określoną sumę pieniędzy i wybrać coś co potrzebujemy i jest dobrej jakości, niż wydawać niższą sumę na rzeczy, które założymy raz. W ostateczności i tak druga wersja jest bardziej kosztowna. Jeżeli podczas zakupów macie wątpliwości czy coś pasuje do tego co sobie wyznaczyliście, dobrą pomocą jest prowadzenie tablicy na Pinterest, w której macie swoje wszystkie modowe inspiracje.

Jeśli w waszej szafie wszystko do siebie pasuje, jest tylko to w czym wyglądacie dobrze, znika problem „co na siebie włożyć”. Oszczędzacie czas oraz nerwy i zawsze wyglądacie perfekcyjnie, bo czujecie się komfortowo i pewnie.

 

This site uses cookies to enhance your experience. By continuing to the site you accept their use. More info in our cookies policy.     ACCEPT